Rozpoczynamy nowy cykl “Spotkań przy kawie” dla frankowiczów!

Rozpoczynamy w Poznaniu nowy cykl “Spotkań przy kawie” ze specjalistami w zakresie kredytów frankowych! Nasi eksperci – mec. Marcin Nowojski i mec. Daniel Ostaszewski – będą bez żadnych zobowiązań wyjaśniać naszym gościom, co musi zawierać umowa, aby na jej podstawie wszcząć postępowanie.

Spotkania odbywać się będą co środę w biurze naszej kancelarii przy ul. Święty Marcin 25/7. Potrwają do końca września, a pierwsze z nich będzie miało miejsce już za tydzień – 26 sierpnia!

Wziąłeś/-aś kredyt we frankach w Getin Banku, Banku Millenium lub mBanku? Czytasz o wygranych sprawach klientów tych banków, ale sam wciąż wahasz się podjąć kroki prawne? Taki sam dylemat ma kilkaset tysięcy osób w Polsce. I słusznie. Nie każdą umowę można unieważnić bądź odfrankowić.

Przyjdź na spotkanie i dowiedz się, czy masz szansę wygrać z bankiem w procesie sądowym. Rozwiejemy wszystkie Twoje wątpliwości w miłej atmosferze przy kawie. Ponadto, każdy z naszych gości otrzyma darmowy egzemplarz specjalnego poradnika.

Nie boimy się głośnych i kontrowersyjnych procesów!

Nie boimy się głośnych i kontrowersyjnych procesów. Do każdej z prowadzonych spraw podchodzimy w pełni rzetelnie i profesjonalnie. Dwoje naszych klientów zostało oskarżonych po tym, jak przy kamienicy na poznańskich Garbarach zerwała się rura z gruzem i spadła na przechodzącą tamtędy kobietę. Należy wyjaśnić wszelkie nieprawidłowości i wskazać osoby odpowiedzialne za cierpienie pani pokrzywdzonej, ale nie można tego jednak zrobić kosztem niewinnych osób.

Głos Wielkopolski zacytował mowy końcowe naszych adwokatów: mec. Krzysztofa Czyżewskiego i mec. Daniela Ostaszewskiego.

– Jest mi przykro, jako człowiekowi, gdy patrzę na panią pokrzywdzoną. Jednak jest mi też przykro, że dziś na sali sądowej nie ma osób, które powinny ponosić za to odpowiedzialność. Nie ma ich, bo prokuratura przeprowadziła postępowanie dowodowe w sposób jak najprostszy – mówił mecenas Daniel Ostaszewski, obrońca Piotra B.

[…]

W podobnym tonie przemawiał adwokat Krzysztof Czyżewski, obrońca Zbigniewa N. – Jak można zarzucać komuś, że dopuścił do obsługi leja osoby bez uprawnień, skoro te uprawnienia nie są wymagane? Rozumiem, że sprawa była medialna, trzeba było skierować akt oskarżenia, bo pewnie przedstawiciele mediów trochę naciskali. Ale to ma być wymiar sprawiedliwości – mówił mecenas Czyżewski.

Pełen artykuł można znaleźć klikając tutaj.

Dziedziczenie udziałów w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością- czyli jak zabezpieczyć spółkę i wspólników na wypadek śmierci jednego z nich

W ubiegłym tygodniu pojawił się u mnie jeden z klientów- wspólnik dużej spółki, informując, iż inny udziałowiec jest ciężko chory i obawia się jego rychłej śmierci, a tym samym paraliżu decyzyjnego w spółce. Zadał mi następujące pytanie: Panie Mecenasie czy da się coś zrobić aby spółka mimo śmierci jednego ze wspólników nadal funkcjonowała w niezakłócony sposób?

Bez wahania odpowiedziałem: Oczywiście. Jest kilka sposobów aby pomóc Państwa spółce.

Na początek po to by łatwiej uzmysłowić sobie wagę i doniosłość problematyki, którą chcę dla Państwa omówić, muszą zdać sobie Państwo sprawę czym jest udział. Udział w spółce z ograniczoną odpowiedzialnością jest częścią kapitału zakładowego z którą wiążą się określone prawa m.in. prawo do udziału w zgromadzeniu i głosowaniu na nim, prawo do dywidendy, zaskarżania uchwał, przeglądania dokumentów w spółce itd.

Udział jak każde inne prawo podlega dziedziczeniu na zasadach ogólnych. Oznacza to, iż na miejsce zmarłego wspólnika co do zasady wstąpią wszyscy jego spadkobiercy. Jednak jak mogą się Państwo domyślać “przystąpienie” do spółki w miejsce jednego wspólnika kilku osób może rodzić liczne problemy, zwłaszcza w sytuacji gdy ich interesy są ze sobą sprzeczne. Dlatego też ustawodawca w art. 183 ksh przewidział pewnego rodzaju ograniczenie we wstąpieniu w prawa zmarłego udziałowca, które ma pozwolić na ochronę interesów w spółce. Otóż, umowa spółki może ograniczyć lub nawet wyłączyć wstąpienie do spółki spadkobierców na miejsce zmarłego wspólnika. Oznacza to, iż wspólnicy już przy zawiązaniu spółki bądź w trakcie jej trwania (przypominamy że do zmiany umowy spółki wymagana jest większość ⅔ głosów i zachowanie formy aktu notarialnego) mogą postanowić, iż udział nie podlega dziedziczeniu w ogóle bądź też do spółki może przystąpić np. wyłącznie jeden wspólnik. Umowa spółki może może również wyłączyć lub w określony sposób ograniczyć podział udziałów między spadkobierców w przypadku, gdy zmarły wspólnik miał więcej niż jeden udział.

Wyłączenie lub ograniczenie wstąpienia spadkobierców do spółki nie oznacza jednak, iż spadkobiercy pozbawieni zostają ekwiwalentu za udział, który przypadał zmarłego spadkodawcy. Jeżeli zatem umowa spółki wyłącza lub ogranicza wstąpienie do spółki spadkobierców, należy pod rygorem bezskuteczności ograniczenia lub wyłączenia określić warunki rozliczenia ze spadkobiercami, którzy nie wstąpią do spółki.

Jeżeli w umowie nie zostaną określone warunki rozliczenia wówczas udział podlega dziedziczeniu według przepisów prawa spadkowego. Należy jednak pamiętać, iż spadkobierca jest zobowiązany, zgodnie z art. 187 § 1 Kodeksu spółek handlowych, do zawiadomienia spółki o przejściu na niego udziału, jego części lub ułamkowej części, przedstawiając jednocześnie spółce, dowód przejścia którym może być postanowienie o stwierdzeniu nabycia spadku albo zarejestrowanego akt poświadczenia dziedziczenia.

Innym sposobem na zabezpieczenie spółki jak i samego wspólnika jest uczynienie za życia tzw. zapisu windykacyjnego. Zapis windykacyjny jest to tzw. rozrządzenie testamentowe, mocą którego spadkodawca postanawia, że oznaczona osoba – spadkobierca testamentowy lub ustawowy nabywa przedmiot zapisu z chwilą otwarcia spadku, którą jest w prawie polskim chwila śmierci spadkodawcy. Poczynienie takiego zapisu daje gwarancję, iż na wypadek śmierci wszystkie udziały spółki trafią do rąk wyłącznie jednej osoby, która będzie kontynuować wolę testora. Taki zapis pozwala na częste uniknięcie konfliktów w spółce.

Na koniec należy zadać sobie następujące pytanie: Co w sytuacji w której umowa spółki wyłącza bądź ogranicza prawo do wstąpienia wspólnika a testor uczynił zapis windykacyjny w którym rozrządził udziałami na wypadek śrmierci? Czy taki spadkobierca wstąpi do spółki?

W mojej ocenie, zawarta w umowie spółki klauzula wyłączająca lub ograniczająca wstąpienie do spółki na miejsce zmarłego wspólnika dotyczy także zapisobiercy windykacyjnego. Pogląd ten podzielają również niektórzy komentatorzy. Jak zaznacza prof. A. Kindyba “za taką wykładnią przepisu art. 183 k.s.h. przemawia zasada wnioskowania a fortiori. Jeżeli bowiem w umowie spółki wspólnicy mogą wyłączyć lub ograniczyć wstąpienie do spółki następcy prawnego zmarłego wspólnika pod tytułem ogólnym, to tym bardziej powinni móc to uczynić w stosunku do tego pod tytułem szczególnym, tj. w stosunku do zapisobiercy windykacyjnego z tytułu udziałów”.

Podsumowując- wspólniku, aby zabezpieczyć interesy swoje i spółki już teraz sprawdź swoją umowę spółki w tym zakresie, dostosuj jej zapisy bądź już za życia idź do notariusza i dokonaj tzw. zapisu windykacyjnego.

Jeżeli masz pytanie, chcesz zmienić umowę spółki, zabezpieczyć jej interesy-  nie bój się- pytaj. Z chęcią odpowiem na Twoje pytania. Dodatkowo wskażę inne sposoby zabezpieczenia interesów spółki o których nie wspomniałem w tym artykule.

Kadencja a mandat, czyli ciąg dalszy nastąpił…

Postanowiłem w dzisiejszym wpisie krótko odnieść się jeszcze do dwóch podstawowych pojęć których użyłem w poprzednim wpisie dotyczącym sposobu obliczania okresu sprawowania funkcji w organach spółek kapitałowych.

Jako, iż nawet Sąd Najwyższy w sprawie o której pisałem uprzednio „wytknął” Sądowi Okręgowy, iż ten błędnie utożsamia „czas trwania kadencji” z „okresem przysługiwania członkowi mandatu”, przyszedł czas aby wyjaśnić termin „kadencja” oraz „mandat”.

Otóż kodeks spółek handlowych wprost wskazuję definicję kadencji w art. 369 ksh stanowiąc, iż okres sprawowania funkcji przez członka zarządu nie może być dłuższy niż pięć lat. Kadencja to zatem czas, okres na jaki powołana jest dana osoba w spółce.

Ustawa nie tłumaczy natomiast czym jest mandat. Dlatego też doktryna przyjmuje, iż mandat to uprawnienie do wykonywania praw i pełnienia obowiązków członka zarządu.

Pytanie podstawowe, które nasuwa się każdemu: Czy osoba może pełnić funkcję w spółce pomimo upływu kadencji?

Otóż tak i jest to sytuacja najczęstsza! Mijają lata kalendarzowe (upływa kadencja) ale trwa nadal mandat zaś osoba może podejmować skuteczne czynności w spółce…

Jak zatem wyznaczyć okres sprawowania funkcji członka zarządu? Najprościej mówiąc wskazując czas od chwili powołania do momentu wygaśnięcia mandatu. Mandat wygasa zaś w momencie zatwierdzenie sprawozdania za ostatni pełny rok obrotowy bądź wskutek śmierci, rezygnacji albo odwołania.

PRZYKŁAD (zakładamy, iż w spółce rok obrotowy pokrywa się z rokiem kalendarzowym a osoba nie umiera ani nie zostaje wcześniej odwołana ani nie rezygnuje):

Jeżeli osoba zostaje powołana 20 lutego 2012 roku na 3 letnia kadencję to jej kadencja trwa do 20 lutego 2015 roku (liczymy według lat kalendarzowych). Jej mandat trwa zaś aż do 1 czerwca 2016 roku, kiedy to zatwierdzone zostaje sprawozdanie finansowe za ostatni pełny rok obrotowy. Dlaczego tak długo? tu odsyłam do mojego poprzedniego artykułu 🙂

Kiedy w omawianym przypadku winny zatem zostać wybrane nowe osoby do zasiadania w zarządzie/ radzie nadzorczej ? Dopiero na zgromadzeniu w dniu 1 czerwca 2016 roku.

Tak, wiem. Nie jest to materia najprostsza. Ktoś zapyta jednak: dlaczego to tak ważne aby wiedzieć kiedy wygasa mandat?

Otóż to bardzo ważne zagadnienie. W sytuacji w której wybrałbyś jako wspólnik nowy zarząd już 1 czerwca 2015 roku mógłby powstać problem „dwuwładzy”- istniałyby de facto dwa zarządy, które zapewniam Cię zaczęłyby się wzajemnie zwalczać!

Nadto pozostali wspólnicy zapewne zaskarżyliby uchwałę o wyborze zarządu do sądu wnosząc o stwierdzenie jej nieważności. To zaś może spowodować trwały paraliż w spółce. A wszystko przez niewłaściwe wyliczenie dat…

Dlatego jeżeli masz wątpliwość skontaktuj się z prawnikiem, który przeanalizuje umowę oraz sytuację w Twojej spółce.

Kadencja ≠ Mandat , czyli jak udało mi się wygrać pieniądze dla członka Rady Nadzorczej i dlaczego Sąd Najwyższy podzielił moje stanowisko. Prezesie walcz o swoje pieniądze!

Sygnatura III CZP 72/16 oraz słowa „Ostatnim pełnym rokiem obrotowym w rozumieniu art. 369 § 4 w związku z art. 386 § 2 KSH jest ostatni rok obrotowy, który rozpoczął się w czasie trwania kadencji członka rady nadzorczej spółki akcyjnej” długo pozostaną w mojej pamięci. To mój pierwszy tak ważny wkład w linię orzeczniczą Sądów Powszechnych oraz funkcjonowanie spółek handlowych. O wyroku pisały najważniejsze gazety w Polsce. Nadszedł czas abym i ja napisał o sprawie w której uczestniczyłem i odpowiedział na pytanie:

za jaki okres członkowi zarządu lub rady nadzorczej należy się wynagrodzenie i jak liczyć kadencję i mandat w organach spółek kapitałowych.

PREZESIE SPÓŁKI: SPRAWDŹ, MOŻE TOBIE RÓWNIEŻ NALEŻY SIĘ DODATKOWE WYNAGRODZENIE KTÓREGO NIE OTRZYMAŁEŚ OD SPÓŁKI!

Stan sprawy

Powód którego reprezentowałem domagał się wynagrodzenia za zasiadanie w organach Rady Nadzorczej. Został  on powołany uchwałą walnego zgromadzenia akcjonariuszy z dnia 26 maja 2008 r. do pełnienia funkcji członka rady nadzorczej.

Dnia 31 lipca 2007 roku spółka ABCD S.A. podjęła uchwałę nr 6 w sprawie przejęcia jednolitego tekstu statutu spółki. Zgodnie z paragrafem 12 statutu kadencja Rady Nadzorczej miała być wspólna i trwać trzy lata (za wyjątkiem pierwszej kadencji Rady Nadzorczej rozpoczętej 1 października 2007 roku, w skład której weszli Karen (…), Włodzimierz (…), Paweł (…), Bolesław (…), Paul S. (…), których to kadencja trwała 1 rok).

Naszym zdaniem: trzyletnia kadencja członków Rady Nadzorczej rozpoczęła się wraz z kadencją pierwszego członka nowo powołanej Rady tj. Pawła (…) w dniu 31 lipca 2007 roku i trwała przez 3 kolejne lata obrotowe tj. do dnia zatwierdzenia sprawozdania finansowego za rok 2010.

Poznawana spółka twierdziła, iż powód którego reprezentowałem nie był członkiem rady po 30 września 2010 r., gdyż to tego dnia zgromadzenie akcjonariuszy zatwierdziło sprawozdanie finansowe za ostatni pełny rok obrotowy spółki. 

Sąd I Instancji podzielił stanowisko spółki pomimo, iż w początkowej fazie procesu strony zgodne twierdziły, iż powód pełnił rolę członka Rady Nadzorczej w okresie od dnia 1 marca 2011 roku do dnia 18 sierpnia 2011 roku. Sąd Rejonowy doszedł jednak do wniosku odmiennego, zgodnie z którym powoda wygasł w dniu 1 września 2010 roku, kiedy to odbyło się Walne Zgromadzenie podczas którego zatwierdzono sprawozdanie finansowe za rok obrachunkowy pełnienia funkcji od dnia 1 stycznia 2009 roku do dnia 31 marca 2010 roku. Naszym zdaniem to jednak nie był ostatni pełny rok obrotowy a mandat trwał jeszcze przez ponad rok zaś powodowie za ten okres sprawowania funkcji należą się pieniądze…

Od wyroku złożyliśmy apelację. Sąd Okręgowy jednak również nie potrafił sam rozstrzygnąć sporu i zadał pytanie prawne do Sądu Najwyższego, który stanął przed trudnym zagadnieniem.

Gdzie leżał problem oraz wątpliwość?

Problemem stała się wykładania przepisu art. art. 386 ksh w zw. z art. tj. 369 § 4 ksh oraz wykładania pojęcia „ostatni pełny rok obrotowy”, „kadencja” oraz „mandat”.

Art. 369 ksh stanowi: § 1. Okres sprawowania funkcji przez członka zarządu nie może być dłuższy niż pięć lat (kadencja). Ponowne powołania tej samej osoby na członka zarządu są dopuszczalne na kadencje nie dłuższe niż pięć lat każda. Powołanie może nastąpić nie wcześniej niż na rok przed upływem bieżącej kadencji członka zarządu.

Mandat członka zarządu wygasa najpóźniej z dniem odbycia walnego zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdaniem za ostatni pełny rok obrotowy pełnienia funkcji członka zarządu.

Rok obrotowy określany jest w umowie lub statucie spółki (art. 9 ust. 1 pkt 9 ustawy z dnia 29 września 1994 roku o rachunkowości). W przypadku braku szczególnej regulacji w statucie spółki, zgodnie z art. 3 ust. 1 pkt 9 ustawy o rachunkowości, rokiem obrotowym jest rok kalendarzowy lub inny okres trwający 12 kolejnych pełnych miesięcy kalendarzowych.

Czym zatem jest ostatni pełny rok obrotowy i jak obliczamy kadencję?

Przez  termin kadencja rozumie się czas pełnienia funkcji w Radzie Nadzorczej spółki.

Czym różni się od mandatu i jaką koncepcję przyjął Sąd Najwyższy?

Mandat to umocowanie członka zarządu do pełnienia jego funkcji. W art. 369 § 5 KSH wymienione zostały jako przyczyny wygaśnięcia śmierć, rezygnacja albo odwołanie członka.

Jakie ma to znaczenie aby odróżniać te dwa terminy?

Otóż mandat może przysługiwać pomimo upływu kadencji. Upływ kadencji członka rady nadzorczej w spółce akcyjnej nie powoduje automatycznie wygaśnięcia jego mandatu do pełnienia tej funkcji. Oznacza to, iż nawet jeżeli Twoja kadencja upłynęła to nie wygasł automatycznie mandat i jesteś uprawniony do wynagrodzenia za zasiadanie w Radzie Nadzorczej do czasu zatwierdzenie sprawozdawania za ostatni rok pełnienia funkcji. Zaś ostatnim pełnym rokiem obrotowym w rozumieniu art. 369 § 4 w związku z art. 386 § 2 KSH jest ostatni rok obrotowy, który rozpoczął się w czasie trwania kadencji członka rady nadzorczej spółki akcyjnej. Jak podkreślił SN: „W celu ochrony interesów spółki i niedopuszczenia do sytuacji, w której dotychczasowi członkowie rady utracili mandaty, a nowi nie zostali powołani na ich miejsce, przepis art. 369 § 4 w związku z art. 386 § 2 KSH połączył wygaśnięcie mandatu członka rady nadzorczej z odbyciem walnego zgromadzenia akcjonariuszy zatwierdzającego sprawozdanie finansowe za ostatni pełny rok obrotowy pełnienia funkcji w radzie nadzorczej „

A zatem jeżeli kadencja była oznaczona w latach obrotowych, to czas jej trwania powinien być liczony zgodnie z tymi latami, a w razie wprowadzenia zmiany w toku kadencji, trzeba ją także uwzględnić.

Jaki jest cel takiej regulacji?

Otóż połączenie wygaśnięcia mandatu z odbyciem walnego zgromadzenia zatwierdzającego sprawozdanie finansowe umożliwia ocenę działań członków rady nadzorczej a także służy ciągłości kompetencji danego organu. 

Takie orzeczenie Sądu Najwyższego, cieszy nie tylko ze względu na fakt, iż udało się wywalczyć należne wynagrodzenia dla klienta ale również dlatego, że może wyrok ten pomoże innym spółką w ich codziennym funkcjonowaniu.

1 2 3